czwartek, 28 listopada 2013

Yves Rocher- olejek odbudowujący do włosów

Rozpocznę przyjemną recenzją kosmetyku, który od pierwszego razu stał się moim hitem i niezbędny w pielęgnacji moich włosów. Jestem w nim zakochana bez pamięci. Yves Rocher- Reparation- olejek jojoba babasu i makadamia.

Zdjęcie pochodzi ze strony yves-rocher.pl

Na początku obietnice z etykietki:
Za zadanie ma intensywnie odbudowywać i regenerować nasze włosy. Ponadto producent zapewnia, że 'zawiera ponad 99% składników pochodzenia naturalnego. Bez parabenów, silikonu i sztucznych barwników'. Oczywiście nie obyło się bez sprawdzenia składu i wszystko się zgadza, nie ma w nim niczego zbędnego.

Pierwsze co mnie w nim urzekło to sam zapach olejku. jest przyjemny, słodki, ale nie przytłaczający, mało olejowy. Przyzwyczajona byłam również do ciężkich i bardziej tlustych olei typu oliwa z oliwek. Ten zaskoczył mnie swoją lekkością. Trzeba go nałożyć naprawdę sporo, by włosy zlepiły się w tłuste strąki. Ale jest to zupełnie niepotrzebne, gdyż wystarczy kilka kropli, by pokryć całe pasmo włosów. Jeżeli chodzi o działanie, to tutaj kolejne zaskoczenie. Zmywa się niezwykle łatwo i nie obciąża włosów. Już po samym szamponie mam wrażenie, że moje włosy zostały potraktowane jakąś super maską. Są miękkie i da się rozczesać niezwykle łatwo. I jeżeli tylko kolejne kosmetyki nie mają intensywnego zapachu- czuć go na włosach po umyciu. Nieznacznie, ale czuć;)

Póki co stosowałam go tylko 'tradycyjnie', czyli na suche włosy, przed myciem. Przy najbliższej okazji wypróbuję innych sposobów i porównam działanie. Ciekawe, czy sprawdzi się na suchych włosach w formie serum do zabezpieczania końcówek?

Podsumowanie:
Plusy:
+Wydajność
+Poręczne opakowanie
+Naturalny skład
+Już po pierwszym użyciu widać, że 'coś' robi
+Przepiękny zapach
+Lekka konsystencja

Minusy:
- Chyba tylko cena, bez uwzględnienia rabatów i zniżek;)

Ale ja nie jestem włosomaniaczką! Ja tylko dbam o włosy!

Tytułem wstępu

Czytając kiedyś pewnego bloga trafiłam na poradnik jak zostać włosomaniaczką. Jako, że były to moje początki zainteresowania włosowymi kosmetykami innymi niż szampon+odżywka z drogerii, ucieszyłam się. Jakie było moje rozczarowanie, gdy dostałam rady w stylu:
Zbieraj zdjęcia (fap folder)- serio? Nigdy nie byłam internetowym chomikiem. Nie mam fap folderów.
Rób zdjęcia swoich włosów- niby po co?
Zapisuj w zeszycie co robisz (taki włosowy pamiętnik)- nie mam czasu prowadzić normalnego pamiętnika, który jako nastolatka prowadziłam bardzo regularnie.
Było jeszcze sporo 'porad', po których uznałam, że nie nadaję się na włosomaniaczkę i po prostu zadbam, by moje włosy rosły zdrowe, mocne, grube i długie;) I tak własnie nie zostałam włosomaniaczką;)

Na blogu, który mam nadzieję, że będzie ogarnięty bardziej niż ciuchowy, pojawią się głównie recenzje kosmetyków, które przetestowałam. Nie tylko do włosów, bo moje dbanie o siebie, to nie tylko włosy (choć to największa część mnie, żyjąca własnym życiem).

Obserwatorzy